Żenua

Zwykle to my ściągamy nowe wyrazy z zagranicznych słowników. Najczęściej z angielskiego, ale – jak się okazuje – do francuskiego też mamy jeszcze sentyment. Do tego stopnia, że daliśmy Francuzom nowe słowo. Ale po kolei. Nad Sekwaną mieli czasownik “gęner” – przeszkadzać, onieśmielać, krępować, z którego myśmy już dawno wyprowadzili swój: “żenować (się)” – oznaczający z grubsza to samo. Z czasownika urodził się rzeczownik – “żenada”. Często nadużywany, bo “żenada” mówi się nie tylko na coś, co nas wprawia w zakłopotanie, ale i po prostu na coś beznadziejnie kiepskiego. W tej chwili mówi się już nawet nie “żenada”, tylko “żena”, czasem też “żenua” (z akcentem na “a”, żeby było jeszcze bardziej po francusku). Mnie spodobało się od razu – to jakby słowo samo z siebie wracało do kraju urodzenia. Ale nie mówcie Francuzom, że sukces polityczny Le Pena jest “génois”, bo nie zrozumieją. Problem w tym, że u nich “gęner” nie tworzy takiej formy.
“ Żenua” podobno znalazła się w polskim słowniku dzięki skeczowi jednego z kabaretów. Takie informacje znalazłem przynajmniej na usenecie (pl.rec.humor.kabaret), zresztą poprzez strony Gazety.pl. Zwykle słowo to występuje jako pojedynczy okrzyk: “żenua!”, z wyrazami łączy się trochę mniej składnie niż jego poprzednik (“żenua” jest wszak nieodmienna). Rzecz jasna, “żenua” może być wszystko: postawa ludzka, program w telewizji, klub taneczny (komentarz na www.clubb.waw.pl dotyczący sopockiego klubu Galaxy: “Żenua! I w dodatku łyso!”). Mój szwagier, który ostatnio dużo podróżował po Polsce, doniósł mi nawet, że funkcjonuje jeszcze nowsza forma “żenua” – “żanuaria”. Domyślam się, że jest to ów szczególny przypadek żenady telewizyjnej. Jak by nie patrzeć, przykładów z kręgu kina znalazłem najwięcej. Na sympatycznej skądinąd stronie internetowej MojaZemsta.com (jej hasło to: Powiedz innym, co o nich myślisz) zobaczyłem kilka barwnych komentarzy do filmu “Wiedźmin”, z órych jeden brzmiał: “Po prostu żenua”. Zatem kto był na filmie, z pewnością rozumie już pełne znaczenie tego słowa.
A jednak! Mam! Słowo “Génois” we francuskim istnieje – to “mieszkaniec Genui”. Proponuję więc, żeby następną wersją “żenady” uderzyć jeszcze bliżej źródła i mówić: “ale genua”, albo: “co za genueńskie zachowanie”.
(„Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny”, 2003)


09.01.2010 11:32 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się