Wypas

Zawrotna kariera tego słowa aż woła o komentarz. „Ale wypas!” – słyszymy. W konkursie radiowym rozdaje się „wypasione nagrody” . Wiadomo: człowiek je, degustuje, zaspokaja apetyt, a pasie się bydło. Dlatego „wypas” to słowo z natury nieco ironiczne, często zdradzające dystans mówiącego. I niekoniecznie ma kulinarne znaczenie.

„wypasione mówi się o czymś, co jest bogate, luksusowe, pełne. Czy to zegarek, czy wieża stereo. Oczywiście może odnosić się do ludzie, którzy  - już całkiem poważnie, nie w przenośni – mają wypasione brzuchy lub przynajmniej wypasione portfele. Ale pamiętajmy, że „wypasiona dziewczyna” to może być już przykry epitet.

„Będzie to największy jak dotychczas wypas na Podkarpaciu” – czytamy koncercie hiphopowym w Stalowej Woli na stronach estewu.hip-hop.pl. Gdzie indziej mamy zwrot „fetkowy wypas” – „fetkowy” czyli zapewne „tłusty” (choć uwaga, proszę porównać to ze słowem feta, a może się okazać, że chodzi o coś jeszcze innego). To już maksymalnie wypasiony slang. Ale pismo literackie „Lampa i Iskra Boża” też reklamuje się – zapewne pół żartem – jako „mega wypas”. Składanka najnowszych piosenek hiphopowych Rap na party sprzedawana jest pod hasłem „mega wypass”. I jeszcze urywek dyskusji o wyjeździe wakacyjnym na Forum basketa: „Jadę z kumplami i dziewczyną do Kluszkowców, 6 noclegów i full wypasik”.

Wypas ma konkurenta w postaci „full opcji”. Ta ostatnia wzięła się opisów luksusowych samochodów, ofert ubezpieczeniowych i wycieczek na Kanary, ale nigdy do końca nie przyjęła, użyje jej co najwyżej ubrany w czarna skórę kierowca BMW. Poza tym, czy nie lepiej niż dwa obce człony brzmi jedno piękne, tłuste polskie słowo?
("Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny", 2003)

18.11.2009 11:30 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się