Niehalo

Oto fan heavy metalu stwierdza, opisując jakąś płytę z ulubionego gatunku: “może mam coś niehalo z uszami, ale to jest reggae... Poważnie, reggae”. A komunikat na stronie internetowej grupy T. Love ostrzega: “Coś jest niehalo z twoim komputerem... Najprawdopodobniej nie masz zainstalowanego plug-ina Shockwave Flash”. Co nie działa (nie hula), co ma defekt, albo nie przynosi satysfakcji – to wszystko bywa “niehalo”. To bardzo popularne słowo, którużywane bywa zarówno w stosunku do rzeczy: “to jest niehalo”, jak i do osób: “coś z nim niehalo”, jak w przykładzie: “Wczoraj z nią gadałem, dzieje się z nią coś niehalo, starałem się ją pocieszyć”. Bardzo często – jak to w wypadku nowych słów – “niehalo” bywa coś z komputerami albo innym sprzętem elektronicznym, który lubi się psuć i komplikować życie. Słowa używają jednak wszyscy – kręgi literackie w równym stopniu co komputerowcy i zwolennicy jazdy na desce. Nawet czterdziestolatek, który go używa, niezostanie posądzony o to, że coś z nim niehalo.
Autor zygmundgnat.blog.pl w zabawny (choć też trochę straszny) sposób przenosi sposób rozumowania ze swoich ulubionych fantastycznych gier role-playing na rzeczywistość: “Dyrka kazała do poniedziałku ściąć włosy, albo szukać sobie nowej szkoły – pisze. – Nie ma mocnych, ze szkoły mnie nie wywalą, a włosów też nie zetnę (...). A jak coś niehalo, to wywalę z toporzyska. W domu wojna ze starymi. Tutaj już nawet Thor nie pomoże”.
Podobnie jak przy “niekulawym”, tai tutaj zaistniała od razu forma przecząca, z pominięciem podstawowej. Nie mówi się bowiem, że coś jest “halo”. Przynajmniej w znaczeniu: “fajnie”. Pomijam usługę taryfową jednego z operatorów telefonii komórkowej, którą nazwano “halo” – tu źródła nazwy ą się inne. Tkwią oczywiście w nieśmiertelnym “halo” telefonicznym.
Jest też jeszcze jedno halo – pochodna “halunów”, czyli halucynacji. “O Jezu, dotarło do mnie, że mam niezłe halo” – pisze korespondent Hyperreal.info, komentując swoje doświadczenia z używkami, na które spuśćmy tu zasłonę milczenia. Gdzie indziej to “halo” stosowane jest wymiennie właśnie ze słowem “haluny”: wzrokowe albo słuchowe halucynacje, odmienne stany świadomości. “Nie wiem, o co mu chodzi, ale koleś ma niezłe Halo – pisze z kolei autor kabu.blog.pl. – Lubi robić z igły widły, ale to nie mój problem, a lekarzy, którzy leczą takie choroby”. Skrajne halo może więc oznaczać chorobę psychiczną. Mamy zatem sytuację zgoła paradoksalną: być halo – źle, być niehalo – jeszcze gorzej.
(„Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny”, 2003)

17.11.2009 11:19 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się