Łan

Pewna Czytelniczka “Słownika...” na gazetowych łamach zapytała mnie, czy wiem, co to znaczy, że młodzi ludzie bywają teraz posiadaczami wielu łanów. Owszem, słyszałem o uwłaszczeniu, zwrocie nieruchomości zagrabionych za PRL-u, sam mam epizod rodzinny związany z łanami, ale – jak się okazało – kompletnie nie zrozumiałem. Zrozumiałaby prędzej moja mama, która pracuje w szkolnictwie i przeżyła całą tę rewolucję przejścia z dwójek na jedynki. Z luf na pały, czy – jak głosi najnowsza wersja – “łany” (rzeczjasna, od angielskiego “one”). Kiedyś mawiało się: “dostałem cwaję” (od niem. “zwei” – “dwa”), teraz jest “dostałem łana” lub “dostałem łan”.
Na łanie się nie kończy życie moich ludzi. Łan ma odpowiednik w postaci “laczka”. Ten “wziął się stąd – tłumaczy mi e-mailem Czytelniczka – że w pozycji wertykalnej ustawiony bokiem do obserwatora przypomina cyfrę 1”. Sporadycznie mówi się też o jedynce “dostać buta”. Choć to ostatnie – w moim mniemaniu – wynikło z niezrozumienia różnicy między otrzymaniem oceny nieda zostaniem potraktowanym “z buta” przez kogoś, to znaczy potraktowanym obcesowo i po chamsku. Znów przepraszam za wulgaryzm, ale zacytuję w tym miejscu Kazika: “’Jak powstają twoje teksty’ – gdy mnie ktoś tak zapyta / To za***wię z laczka i poę z kopyta”.
Przenośnie obuwnicze mają w szkolnictwie olbrzymią tradycję. Dość wspomnieć, że najbardziej groźnego nauczyciela w mojej szkole nazywano “trepem”. Co prawda pseudonim wywodzono raczej od sposobu poruszania się owego nauczyciela, ale z zamianą dwójek na jedynki poradził sobie nieźle i gdyby dalej uczył, z pewnością przyznałby jeszcze niejednego “łana”.
(„Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny”, 2003)

17.11.2009 11:17 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się