Hulać

Przetestowałem najpierw na kolegach – zaczęli mi mówić, że oczywiście, znają, że wesela, że zabawy ludowe, hulanki, swawole. “Hulaj dusza, piekła nie ma”. Czytelnik przypomniał mi mailem piosenkę Majki Jeżowskiej: “Hulali w Opolu i pili kakao” (swoją drogą mogłoby to być ćwiczenie na dykcję). Ale to też w starym znaczeniu. Nic bardziej błędnego. Ta stara hulanka to teraz prędzej melanż, a nowa ma bardzo konkretne znaczenie. Moi znajomi najczęściej mówią “hula” o komputerze, sprzęcie stereo, stronie internetowej.To szczególnie popularne określenie w odniesieniu do Internetu – może on hulać albo nie hulać, czyli działać bądź nie działać. “Gra komputerowa nie hula na tym kompie” – powiecie tak, jeśli Wasz sprzęt jest przestarzały i poza grą w pasjansa, względnie edtekstu, niczego już na nim nie uruchomicie.
“Piorun pierdut – słicz jest kaput – w każdym razie chodzi o to, że nie hula im net w całej sieci (oojjj biedactwa, tak wam współczuję) i dopóki felera nie
wymienią, czy tam nie naprawią, to nie będzie hulał” – to mój ulubiony zanotowany przykład zastosowania. Trudniejsze terminy: “słicz” (ang. switch) to część komputerowa, a “nie hula im net” znaczy tu tyle co “Internet nie działa”. Jeśli więc chcecie Państwo w mig skomunikować się ze specem od komputerów pracy zacytujcie coś z powyższych i powinno podziałać.
W wywiadzie dla programu “Celebrity Profiles” w E! Entertainment aktorka Magdalena Cielecka też wykazała się znajomością tego słowa. Tak opisywała piękne chwile dla zawodu aktora: “Potem [jest] moment spotkania z widownią, jej reakcja. W filmie – kiedy się widzi, jak hula całość (jeśli hula), kiedy cały film służy aktorowi, wspomaga go”. Zahulać może więc i splot wielu czynników, które dają w efekcie np. dobry film. Alpinista Piotr Pustelnik też wsł w wywiadzie (znalazłem go na stronach www.alpinus.pl) o “hulaniu”, opowiadając o jednej z wypraw: “Wszystko hulało jak trzeba. Wysokość w ogóle mi nie przeszkadzała i już wiedziałem, że idę we właściwą stronę”. “W środkowym stadium swojego życia wimoże hulać w zasadzie bezkarnie” – to z kolei z tekstu o wirusach komputerowych. “Klasyczne przekonanie, że w silniku atmosferycznym wystarczy zamontować turbinę i już można hulać z silnikiem o mocy większej o 50% lub więcej bez żadnych konsekwencji jerównie częste, jak i błędne” – to znowu z artykułu na temat tuningu (podkręcania, ulepszania) samochodów.
“Hulać” ma rodowód rosyjski – pochodzi od tamtejszego “spacerować”, “chodzić”. I w nowym polskim znaczeniu wraca, jak to często bywa, do tamtego pierwotnego. Bo co też innego robi nasz sprzęt elektroniczny? Chodzi. Chodzi program, dysk twardy chodzi, pralka i lodówka może nie spacerują, ale też na pewno chodzą. Ale “chodzić” a “hulać” to jednak pewna różnica – nie wystarczy, że coś działa ledwie-ledwie, żeby zahulało, musi – moim zdaniem – w większości wypadków chodzić jak burza, bez zarzutu, “w cuglach”. Wtedy właśnie użyjemy słówka na “h”.
(„Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny”, 2003)

08.01.2010 11:47 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się