Chusteczkowo i jedwabiście

Ultrapopularne słowo „fajnie” zastępowane jest coraz częściej przez swego emocjonalnie mocniejszego krewnego. Ten krewny na „z” ma jednak problem: jest wyrazem powszechnie uważanym za bardzo wulgarny. Na forum „Młodych słów” w portalu gazeta.pl  trwały gorące dyskusje , czy zaje***ście jest rzeczywiście tak wulgarnym słowem, a jeśli jest, to co z tym począć.     Dyskutanci odpowiadają sami sobie: można je ominąć, i to na wiele sposobów. Od czego bowiem eufemizmy?

Pierwszym, jaki usłyszałem, było  „zarąbiście”. Dość bezsensowna konstrukcja, jak z języka drwal, ale nieźle spełniająca funkcję maskującą. Kolejną modę wywołało „zajefajnie”. „Zajefajnie się zjeżdżało, było cool”- usłyszałem niedawno od snowboardzisty. I wszystko wiadomo: cool, spoko, w sam raz, a nawet bardziej. Nigdy nie „za fajnie”, jak najczęściej za to „zajefajnie”. Ale i to nie jest mój prywatny numer jeden w dziedzinie eufemizmów. Numer jeden usłyszałem bowiem na antenie Radiostacji. Jeszcze z czasów Rozgłośni Harcerskiej pamiętam, że to zacne młodzieżowe radio miało wyjątkowe szczęście do obrywania za jedno nieparlamentarne słowo na antenie lub jeden głupi kiks prowadzącego. Kiedyś chciano im odebrać koncesję, a jednym z koronnych argumentów był fakt, że didżej chciał dać komuś ze słuchaczy zapalniczkę w nagrodę za wygrany konkurs (wiadomo: harcerze nie palą, a jeśli już rozpalają ognisko, to zapałką, a nie zapalniczką). Potem kolega z tego radia – w którym zresztą sam swego czasu pracowałem – skarżył się, że dzwonią na antenę całe zorganizowane grupy młodzieży chcącej sobie poprzeklinać. Startowali w konkursach, a zamiast odpowiedzi puszczali znienacka steki mało wyszukanych bluzgów. To był problem! Teraz więc ucieszyłem się bardzo, słysząc, że w Radiostacji wymyślono kolejny eufemizm dla tego słowa na „z”: „jedwabiście”.

Jedno jest pewne: to słowo się przydaje. Nie zawsze wiadomo, na ile można sobie pozwolić w towarzystwie, a czasem lepiej zaryzykować bycie niezrozumianym niż palnąć wulgarnie prosto z  mostu. Pomyślcie sobie, drodzy Czytelnicy: podchodzi chłopak do nowo poznanej dziewczyny i mówi jej:  „Masz jedwabiście piękną cerę!” I co, miałaby się obrazić?           

Moją prywatną nagrodę za wynalezienie tego słowa muszę przyznać Pawłowi Sito, programowemu Radiostacji, który najpewniej użył go po raz pierwszy. Mówił mi, że niedobrego kontekstu nabrało dopiero po ujawnieniu tragedii w Jedwabnem. Moim zdaniem jednak, można go znów używać bez strachu o złe skojarzenia.

„Dziś przed chwilunią wróciłem z osiemnastki pana Dania i powiem, że było jedwabiście (czytaj: syto), co sem popił, to sem popił – pisze twórca pijay.blog.pl, udowadniając, że i poza radiem eufemizm ten nie jest w użyciu. Gdyby poczekał z napisaniem tej uwagi do rana, to zapewne czułby się bardziej na „ch” niż na „z”. Ale i przysłówek na „ch” doczekał się familijnej wersji: „chusteczkowo”.  „Nie znoszę nie robić nic twórczego, tylko tak chusteczkowo egzystować z dnia na dzień” – czytam na alfi.blog.pl. „Chusteczkowo” nie spotyka się często, ale wyjątkowo raczej na piśmie niż w mowie. Przynajmniej ja w mowie nie słyszałem tak malowniczych przykładów, jak następujący: „Nie widziałam go parę dni… nie powiem ile… i się stęskniłam – pisze rozżalona Ciszaa na swoim blogu. – W sumie chciałam tego, ale nie wiedziałam, że będę się tak chusteczkowo czuła”. Jaka dwuznaczność! Źle, w dodatku smutno –źle , w nastroju „chusteczkowym”, czyli siąść i płakać. Gdzieżby kto śmiał zarzucać wulgarność?

Bartek Chaciński- Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny.

26.04.2010 12:53 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się