Chociaż / Choć

JEDEN Z MOICH AUTORYTETÓW  językoznawczych stwierdził kiedyś, że w polszczyźnie są tylko dwie prawdziwe pary synonimiczne: dość i dosyć oraz choć i chociaż. Myślę, że można byłoby tu jeszcze dodać dziś i dzisiaj, może też znów i znowu, chociaż nie wiem. Może dwie pary to dość.
                                        

                                                          Chociaż / choć
„Chociaż” próbuję przeszkodzić, ale mu się nie udaje. Chociaż próbuję, nic z tego nie wychodzi. Chociaż mało, ale wystarczy. Dobrze się skończyło, chociaż się źle zaczęło. Chociaż goły, to wesoły. Ale też i pomoc nie może, chociaż się stara. Nie udało się, chociaż robiłem, co w mojej mocy.

Chociaż samo by wystarczyło, ma jeszcze do pomocy „choć”, które, choć różne nieco forma od „chociaż”, znaczeniem się od niego nie różni i choć krótsze, w treści jest równie bogate.     

A we frazeologię jeszcze bardziej. Często organiczna. Raz znaczy, że coś jest bardzo. Bardzo dobre, choć do rany przyłóż. Bardzo ciemne, choć oko wykol. A innym razem, że wcale nie ma: ani trochę, choć na lekarstwo, i nic nie pomoże, choć łbem o ścianę tłucz! Chociaż „chociaż” pełniejsze i poważniejsze, to do śpiewu i do wezwań bardziej się „choć” nadaje. „Choć droga stroma i śliska, gwałt niech się gwałtem odciska!”. Chociaż niezbyt to logiczne, ale jak brzmi! Albo: „choć burza huczy wokół nas, do góry wznieśmy skroń”. Też niezbyt to przejrzyste i uzasadnione, ale dobre.

Choć „choć” i „chociaż” są nieskuteczne, używam ich, gdy czegoś bardzo chcę. Tak bardzo, że może być tego i mało. Chociaż raz. Choć trochę. Choć ze trzy tysiące. Więcej nie chcę, ale żeby choć tym razem się udało! Żeby chociaż chwilę tam być!

I jak czegoś było chociaż i mało, ale było, takim „chociaż” usprawiedliwiająco mogę pochwalić: „no, chociaż to jedno załatwiłeś dobrze!”, „a ty, chociaż nic nie zrobiłeś, to chociaż próbowałeś!”.

Dobrze, że chociaż tyle.

23.04.2010 11:33 opublikowano w prof Jerzy Bralczyk, Mówi się