Cel

CZĘSTO MI SIĘ ZDARZAŁO, a i zdarza, że robię coś bez szczególnego zamierzenia. Tak jakoś wychodzi. Może dlatego, kiedy spotykam się z kimś, czyje działanie jest przemyślane, trochę mu zazdroszczę. Ale i mam lekko za złe. Przykro mi, że nastawienie na efekt osłabia samo działanie, czyniąc zeń tylko środek. Themerson mówił, że ostatecznym celem powinna być przyzwoitość środków.

                                  CEL
Słowo „cel” bywa używane w dwóch podstawowych znaczeniach. Jedno z nich jest dość abstrakcyjne – wtedy słowo „cel” może się łączyć z takimi słowami jak „życiowy”, „najwyższy”, „ostateczny”, nawet „najświętszy”.  Taki cel pozwalają osiągnąć zamierzone działania, które są jemu podporządkowane. Taki cel może czasem (przynajmniej zdaniem wielu) uświęcać niezbyt święte środki. To do niego dążę, jego realizacja daje mi poczucie spełnienia.    

Pewnie, że cel zależy od człowieka i jednego cele są wzniosłe, drugiego nikczemne – ale w samym celu przez kogoś za taki uznanym tkwi ważność. Celowi mogę się poświęcić. Gdy go osiągnę, mam prawo być szczęśliwy. Takie cele mogę opisywać wielorako, ale najbardziej charakterystyczna dla nich nazwa bywa rzeczownik odczasownikowy, najczęściej utworzony od czasownika dokonanego. Moim celem jest osiągnięcie tego, co ten rzeczownik nazywa najlepiej.    

Drugie znaczenie jest mniej abstrakcyjne. Tu cel daje się nazwać rzeczownikiem konkretnym. To może być tarcza strzelnicza, a właściwie jej środek, to może być zwierzę, na które poluję, może to też być człowiek. Do takiego celu strzelam, w niego godzę. Wtedy zresztą celu nie nazywam „moim” – jest to raczej cel mojego ataku, który może przybierać różną postać. I choć bywa, że taki cel jest dla mnie ważny, trudno uznać, że wiążą się z nim pozytywne emocje. Takiego celu nie osiągam – prędzej pragnę go zniszczyć. A samo działanie w tym kierunku często nie bywa wcale aprobowane.    

Kiedy zmierzam do celu, moje działanie można nazwać celowym. Używam tu też przysłówka „celowo”. Co skądinąd oczywiste, o takiej celowości mówię głównie wtedy, gdy można byłoby jej odmówić. Czasem powstaje wątpliwość, czy to, co robię, robię ze świadomością konsekwencji. Lub nieprzypadkowo. Rzecz jasna dotyczy to raczej takich sytuacji, w których te konsekwencje nie są powszechnie aprobowane. Inaczej mówiąc: gdy robię coś złego. Wtedy mogę usłyszeć o sobie sensownie użyte zdania: „On to zrobił celowo!”, „Celowo nie dopuszczasz mnie do głosu”...

Tak mówi się o innych, przypisując im nie tylko niekorzystne dla innych działania, ale też i mało godziwe intencje. Tu cel bywa często zdrożny, a czynności przez to bardziej naganne. Można rzec, że przypisanie celowi celowości odejmuje mu szlachetność. Zaś na celowość własnych poczynań wskazuję wtedy, gdy się tłumaczę. „Zrobiłem to celowo” rzadziej bywa wyrazem poczucia winy, częściej zapowiada wyjaśnienie mało oczekiwanego postępowania. Celowo ci to powiedziałem, żebyś sobie nie myślał.    

Jest i inny przymiotnik z celem związany. Ten ma już tylko pozytywne odniesienia. Celny jest strzelec, który często trafia do celu. Ale jako celne określam i to, co trafia do mojego przekonania, co trafnie wskazuje zjawiska, formułuje problemy czy kwituje argumenty. Celny może być żart, celna maksyma, także niekiedy utwór literacki czy dziennikarski. Jest to możliwe, gdy ktoś ma celne pióro.    

Gdy – innymi słowy – celuje w trafnym formułowaniu myśli. Co nie jest takie łatwe, gdy rzecz dotyczy tak szczególnej materii, jak cel.

22.04.2010 13:26 opublikowano w prof Jerzy Bralczyk, Mówi się