Banglać

Tak  samo jak pan Jourdain u Moliera nie wiedział, że mówi prozą, tak ja jeszcze do niedawna nie wiedziałem, że pisząc – banglam.  Czyli: stukam, bębnię, chociaż „banglać” to również „dźwięczeć”, „dzwonić”, lub – najczęściej - „padać”.  Sylvio napisał na forum gazeta.pl, że „banglać” to tyle co „robić coś, co wydaje jednostajny odgłos: np. bangla się, pisząc na klawiaturze komputera, deszcz też bangla”.

Skąd takie słowo? Był co prawda rockowy zespół  The Bangles (dziewczęcy; zasłynął przebojem Walk Like An Egyptian), ale po angielsku bangle w liczbie pojedynczej to tylko rodzaj bransoletki. Jeśli już doszukiwać się jakiś źródeł, to raczej w komiksowej onomatopei „bang!” To nie tylko strzał, ale również uderzenie, przede wszystkim w coś, co wydaje metaliczny dźwięk – słowem: kiedy kowboj strzeli z rewolweru do pustej beczki po nafcie, to z pewnością usłyszymy „bang”.

Trudno byłoby mi do końca zrozumieć, skąd na świecie banglanie, gdyby nie stranger, który – również za pośrednictwem portalu gazeta.pl – przypomniał znany dowcip o Bangladeszu. Otóż w tej historyjce pewien facet jedzie pociągiem, potwornie się nudząc z braku towarzystwa. Zagadałby do siedzącego obok Azjaty, ale nie zna języków obcych. Postanawia więc chociaż zapytać, z jakiego kraju pochodzi nieznajomy. „Bangladesz?”-  pyta. Tamten patrzy na niego i nic nie mówi.  Bohater powtarza zatem pytanie: „Bangladesz?”. Reakcja jest podobna, więc po chwili oczekiwania próbuje jeszcze raz: „Bangladesz?”. Na to Azjata wstaje, otwiera okno, wystawia przez nie rękę, po czym odpowiada: „Nie, nie bangla”.

Żeby wszystko było jasne: „bangla” to również jedna z nazw (obok „bengali”) języka bengalskiego, który jest urzędowym językiem... oczywiście, w Bangladeszu.  Nota bene ten sam Bangladesz jest państwem w sposób wyjątkowy – i często tragiczny – nawiedzanym przez ulewne deszcze.  Roczna średnia to 1500-2000 mm opadów, a we wschodnim Bangladeszu spada w ciągu roku nawet do 3500 mm deszczu  (dla porównania: w Polsce ta wartość nie przekracza 1000 mm, tylko w górach miewamy do 1400 mm opadów rocznie).

„Bangla” to młode słowo, bo poza powyższym, znanym z dowcipu znaczeniem, jest dość trudne do precyzyjnego zdefiniowania.  Banglać może również komputerowy serwer albo sieć („Jak tam leci, necik dobrze bangla?” – czytamy w rozmowie na jednej z list dyskusyjnych poświeconych fantastyce) – tu chyba w sensie podobnym do „hula”; słowo to spotyka się również w związku frazeologicznym „a mnie to bangla”  (tak mawia mój kolega) – „wisi mi to”. A maj4 z portalu „Gazety” pisze, że bangla i blangla” to po prostu tyle co „nie jest dobrze” . Ale najczęściej bangla jednak deszcz, np. w znalezionym na malenstfo.blog.pl narzekaniu „bangla, bangla i przestać nie chcę”. „Banglać” to słowo familijne – jedna z jego użytkowniczek twierdzi, że w znaczeniu „pada deszcz” używa się go u niej w rodzinie. I tyle banglania.

Bartek Chaciński- Wypasiony słownik najmłodszej polszczyzny.

26.04.2010 12:49 opublikowano w Bartek Chaciński, Mówi się