Formularz logowania do serwisu Korker.pl. Fot. korker.pl

Formularz logowania do serwisu Korker.pl. Fot. korker.pl

SMS za złotówkę i zadanie odrobione. Co z etyką?

Znalazła rynkową lukę, środki na sfinansowanie autorskiego przedsięwzięcia biznesowego w jej obszarze oraz klientów, którzy skłonni są zapłacić za oferowaną usługę. I odniosła sukces. Problem w tym, że w nie do końca etyczny sposób.

Diana Drozda z Krakowa wymyśliła i stworzyła portal internetowy Korker.pl, który rozwiązuje za polskich uczniów zadania domowe. Na stronie uczeń wpisuje treść zadania i pod wskazany w serwisie numer wysyła płatną wiadomość SMS. Zadanie odrabia jeden z zalogowanych na stronie kilkudziesięciu korepetytorów, poczym przesyła uczniowie rozwiązanie wraz z informacją, jak należało je rozwiązać. Za swoją pracę korepetytor nie otrzymuje pieniędzy, ale może się zareklamować (uczniowie mogą prowadzić ich ranking).

Pieniądze na stworzenie portalu dała… Unia Europejska, a konkretnie Sądecka Agencja Rozwoju Regionalnego (SARR). Diana Drozda znalazła się wśród laureatów konkursu „Małopolski biznesmen”.

Zarówno forma prowadzenia działalności gospodarczej jak i pochodzenie środków, za które biznes został uruchomiony budzą obecnie w kraju duże kontrowersje. Po ujawnieniu sprawy przez polską prasę w kraju rozgorzała dyskusja na temat etyki w biznesie oraz procedur wdrażania unijnych programów pomocowych dla młodych przedsiębiorców w Polsce.

– Portal stanowi duże zaprzeczenie idei edukacji, która polega na samodzielnym zdobywaniu wiedzy. Jest to zwykłe żerowanie na słabościach uczniów. Ktoś przecież za pieniądze, z chęci zysku, wyręcza uczniów w pracach domowych. Być może obecne przepisy pozwalają na taką działalność, jednak Ministerstwo Edukacji Narodowej powinno sprawą natychmiast się zająć, a prawne luki zlikwidować – żali się na łamach dziennika „Fakt” Sławomir Stancelewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 w Poznaniu.

MEN jak dotąd nie zajęło jeszcze stanowiska w sprawie Korker.pl. O wyjaśnienia do władz województwa małopolskiego, które nadzorują działalność SARR zwróciło się natomiast Ministerstwo Rozwoju Regionalnego RP.

– Zdumiewające, że komisja konkursowa w SARR wyłoniła tak dwuznaczne przedsięwzięcie. Trudno zaakceptować, że instytucja, która ma doradzać i weryfikuje pomysły osób chcących rozpocząć działalność gospodarczą, w oczywisty sposób pomija w projekcie etykę w prowadzeniu biznesu – utyskuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Piotr Popa, zastępca dyrektora biura ministra rozwoju regionalnego.

Sprawą zajął się już małopolski urząd marszałkowski. Jak wyjaśnia na łamach „GW” jego rzecznika, jeśli okaże się, że działalność portalu jest sprzeczna z treścią biznesplanu, który był podstawą do przyznania unijnej dotacji, właścicielka Korker.pl będzie musiała zwrócić pieniądze, a SARR odpowie finansowo za przyznanie środków.

Jak dowiedziała się „GW”, cel działalności swojego portalu Diana Drozda określiła we wniosku o dotację w bardzo enigmatyczny sposób. Napisała, że portal będzie dawał m.in. „możliwość zamieszczania przez ucznia pytania, prośby o wytłumaczenie zadania lub napisanie krótkiej odpowiedzi dotyczącej wybranego zagadnienia”.     

Sama zainteresowana nie udziela obecnie żadnych komentarzy w sprawie. W czasie, gdy trwały jeszcze prace nad serwisem stwierdziła na łamach "Faktu": – Nasz portal będzie pełnił funkcje edukacyjną. Ściąganie w szkołach jest na porządku dziennym. W internecie działa też strona, na której uczniowie wymieniają się odrobionymi lekcjami. Nasz portal będzie zrzeszał profesjonalnych korepetytorów, więc ryzyko błędu zostanie zminimalizowane do zera.

GR / „Fakt” / „Gazeta Wyborcza”

20.05.2011 09:47 opublikowano w Informacje