Są szanse, ale trzeba je wykorzystać

Dwa październikowe mecze polskiej reprezentacji w ramach eliminacji do EURO 2016 za nami. Polska jest na prowadzeniu w grupie D z dorobkiem 7 punktów /Irlandię wyprzedzamy lepszym bilansem bramkowym/ i ma ogromne szanse na zakwalifikowanie się do finałów we Francji. Bezpośrednio po losowaniu fachowcy oceniali, że pewniakiem na I miejsce w grupie mają Niemcy, ale życie może to zweryfikować. Kto mógł się spodziewać, że drużyna aktualnych mistrzów świata straci tyle punktów w meczach z Polską i Irlandią ? To nie nasz problem, natomiast wyniki eliminacji w innych grupach sypnęły niespodziankami, co świadczy o tym, że poziom futbolu się wyrównuje i w piłce nożnej nie ma już słabeuszy. Wróćmy do polskiej reprezentacji. Trener Adam Nawałka, co pokazały ostatnie spotkania ma już szkielet reprezentacji i wielu zawodników, którzy mogą być pełnowartościowi zmiennikami. Ale tej drużynie koniecznie potrzebne jest większe zgranie i zrozumienie na boisku, a przede wszystkim wzmocnienie mentalne. Było to widać szczególnie w meczu ze Szkocją. Wszyscy sądzili, że zwycięstwo w meczu z Niemcami uskrzydli naszych  piłkarzy, a tymczasem w pierwszej połowie wtorkowego meczu nasi grali tak jakby ktoś spętał im nogi. Przed konfrontacją ze Szkocją nie było tajemnicą, że będzie to mecz walki, bo nasi przeciwnicy to twardzi i dobrze wyszkoleni technicznie piłkarze, a trener Gordon Strachan potrafi ustawić  taktykę i zmotywować swoja drużynę. Polacy – szczególnie w drugiej połowie meczu – podjęli walkę, a oblicze naszej reprezentacji zmieniło się po wejściu na boisko Sebastiana Mili, który jest dobrym duchem zespołu. Może tę zmianę należało zrobić wcześniej, ale jest to tylko gdybanie. Końcówka meczu pokazała, że mamy drużynę, która nie zraża się niepowodzeniami i dąży do zwycięstwa.

Na koniec  tych krótkich refleksji jeszcze jedna sprawa. W każdym meczu piłkarskim rola sędziów jest nie do przecenienia. Stronnicze sędziowanie może zniekształcić każdą rywalizacje sportową. Nie wiem, czy hiszpański arbiter Alberto Undiano Mallenco miał chwilę słabości, kiedy nie dostrzegł brutalnego faulu szkockiego obrońcy Greera na Robercie Lewandowskim. Za takie przewinienie większość sędziów pokazałaby zawodnikowi  czerwoną kartkę, a Hiszpan nie przerwał nawet gry. Skandal to mało powiedziane, ale sądzę że kolegium sędziowskie UEFA nie pozostawi tego wydarzenia bez echa. To wydarzenie niewątpliwie miało też ogromny wpływ na grę polskiej drużyny i wynik spotkania, bowiem uraz jakiego doznał kapitan naszej drużyny miał wpływ na jego grę. W historii polskiej piłki pamiętamy o roli rumuńskiego sędziego Paduranu w meczu z Bułgarią, a po 14 października 2014 r. dołączy do niego niewątpliwie sędzia Mallenco.

Do serii sukcesów polskich sportowców w ostatnich miesiącach trzeba niewątpliwie dodać udane mecze polskiej reprezentacji piłkarskiej. Ale drużyna prowadzona przez Adama Nawałkę musi to potwierdzić w kolejnych pojedynkach eliminacji do EURO 2016. Czy tak się stanie zobaczymy już w listopadzie 2014 r., kiedy zagramy na wyjeździe z Gruzją. /kibic/

15.10.2014 13:00 opublikowano w Wiadomości