Plansza tytułowa wystawy
Wanda Seliwanowska przedstawia
"Rodzinne" zdjęcie gości

Plansza tytułowa wystawy

Plansza tytułowa wystawy
Wanda Seliwanowska przedstawia
"Rodzinne" zdjęcie gości

Wanda Seliwanowska przedstawia

Plansza tytułowa wystawy
Wanda Seliwanowska przedstawia
"Rodzinne" zdjęcie gości

"Rodzinne" zdjęcie gości

Szlakiem gen. Andersa wczoraj i dziś

Polonia z rosyjskiego Orenburga wciąż zaskakuje aktywnością. Ledwo skończył się bogaty w wydarzenia sezon wakacyjny, a już jej staraniem otwarto w Centralnej Bibliotece Wojskowej w Warszawie ekspozycję „Szlakiem Generała Andersa – z Rosji na Monte Cassino. Orenburg VIII 1941-II 1942”.

Przygotowana przez Orenburskie Obwodowe Kulturalno-Oświatowe Centrum „Czerwone Maki” wystawa odwiedzi jeszcze warszawskie Muzeum Niepodległości, a następnie rozpocznie długą podróż po skupiskach polonijnych w Rosji.

Obejmuje ona przede wszystkim szereg pozyskanych z prywatnych archiwów i niepublikowanych wcześniej zdjęć oraz dokumentów obrazujących trudny proces tworzenia polskiej armii w ZSRR po zawarciu porozumienia w tej sprawie między emigracyjnym rządem RP w Londynie i władzami radzieckimi. Wrażenie robią zwłaszcza unikalne fotografie, pokazujące w jak niesprzyjających, pionierskich warunkach przyszło żyć i przygotowywać się do walki polskim żołnierzom.

Miejscem formowania oddziałów nazywanych później Armią Andersa były właśnie tereny dzisiejszego obwodu orenburskiego. Żyje tam jeszcze sporo osób pamiętających polskich żołnierzy sprzed 70 lat oraz zachowało się wiele śladów w postaci wykorzystywanych wówczas budynków czy cmentarzy i pojedynczych grobów, gdzie spoczęli ci, którzy do wojska dotarli zbyt chorzy i osłabieni po pobycie w radzieckich więzieniach i łagrach.

Poza dokumentami historycznymi, na wystawie można zatem przeczytać relacje ze spotkań z Rosjanami-świadkami polskiej historii oraz obejrzeć dokumentację miejsc pamięci, które – często wbrew oporowi miejscowych władz – otoczyły opieką „Czerwone Maki”, kierowane przez niestrudzoną Wandę Seliwanowską.

Wielkie uznanie dla wysiłków orenburskiej Polonii wyrażali zaproszeni na otwarcie wystawy goście, m.in.: senator RP Piotr Andrzejewski, wiceprzewodnicząca Sejmowej Komisji Obrony Narodowej – posłanka Jadwiga Zakrzewska, dyrektor Biura Inicjatyw Społecznych Kancelarii Prezydenta RP – Bożena Opioła, przedstawiciele organizacji polonijnych i społecznych.

Znalazł się wśród nich prof. Wojciech Narębski, który jako jedyny z obecnych był świadkiem i uczestnikiem przedstawianych na wystawie wydarzeń. Można go było rozpoznać na zdjęciach – tych zrobionych tuż po opuszczeniu szpitala w Buzułuku, gdzie ówczesnemu 16-latkowi uratowano życie po wyjściu z aresztu NKWD i tych w mundurze 2 Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, zrobionych po zwycięskiej kampanii pod Monte Cassino.

Snute z wyraźnym zruszeniem, ale również poczuciem humoru i dystansem wspomnienia profesora na tle zgromadzonych na wystawie zdjęć i dokumentów przywołały historię kilkudziesięciu tysięcy Polaków, którzy przez radzieckie łagry, obozy polskiej armii w ZSRR, Persję, Bliski Wschód, Egipt, Włochy i Wielką Brytanię szli, by dać wolność swojej Ojczyźnie. Udało się to jakże nielicznym.

Zupełnie nieznany lub tylko zapomniany początek ich drogi został efektownie przywołany dzięki zaangażowaniu orenburskiej Polonii, której należą się za to słowa podziękowania. Wielu zaproszonych na wystawę wyrażało je wpisując się do specjalnej pamiątkowej księgi.

„Ta działalność najskuteczniej służy zbliżeniu narodu polskiego i rosyjskiego” – zakończył swój wpis senator Piotr Andrzejewski.

MT

15.09.2010 15:34 opublikowano w Tym żyje Polonia