Władze Nowego Jorku chcą zamienić Greenpoint w Mekkę bezdomnych

Władze Nowego Jorku chcą zamienić Greenpoint w Mekkę bezdomnych

Polska dzielnica śmietnikiem Nowego Jorku? Mieszkańcy protestują

Mieszkańcy Greenpointu ostro sprzeciwiają się planom władz, które chcą zrealizować w tej części metropolii kolejną kontrowersyjna inwestycję. Po wybudowanych ogromnej oczyszczalni ścieków i stacji przeładunku śmieci, które i tak nie radzą sobie z zanieczyszczeniem środowiska wywoływanym przez liczne fabryki, miasto chce uruchomić w tym miejscu przytułek dla 200 bezdomnych.

Na poniedziałkowym spotkaniu z przedstawicielami miejskiego Wydziału ds. Bezdomnych pojawiło się kilkuset Polaków, którzy nie szczędzili urzędnikom krytycznych uwag. Jak czytamy na łamach polonijnego „Nowego Dziennika”, który szeroko opisuje sprawę, atmosfera spotkania była napięta i pełna pretensji wobec władz. Te, jak podkreślali mieszkańcy dzielnicy, od lat traktują Greenpoint jak śmietnik, na terenie którego można umieszczać wszelkie niechciane gdzie indziej obiekty.

– Mamy tu już największą w mieście oczyszczalnię ścieków, pod naszymi domami zalega największy wyciek ropy (pozostałość po gigantycznej katastrofie ekologicznej z lat 50. XX wieku – red.), mamy tu stacje transferu śmieci – robimy dla miasta wystarczająco dużo. Teraz mamy jeszcze zaakceptować przytułek dla 200 bezdomnych? To chyba przesada – mówiła na spotkaniu Krystyna Hołowacz, znana polska aktywistka z Greenpointu.

Przywołując zasadę sprawiedliwego podziału (fair share), w myśl której tego rodzaju obiekty służące dobru miasta powinny być rozlokowane w różnych dzielnicach, Polonia przypomniała nowojorskim urzędnikom, że w tej części miasta działają już cztery podobne ośrodki. Wg polskich rezydentów Greenpointu, kolejny ośrodek dla ludzi z marginesu, narkomanów i alkoholików zwiększy i tak już fatalne statystyki dotyczące przestępczości.

Napiętej atmosfery spotkania nie rozładowała nawet deklaracja, że z ośrodka mogliby korzystać bezdomni Polacy. Pomysł poddała pod dyskusję pastor Ann Kansfield z lokalnego kościoła. – Oni nie chcą pójść nigdzie indziej, bo tu, na Greenpoincie, mogą porozumieć się w swoim języku i rozumieją otaczającą ich kulturę – stwierdziła Kansfield podkreślając, że „gdyby udało się rozwiązać problem tej grupy, to może za jakiś czas życzliwszym okiem spojrzelibyśmy na pomysł budowy przytułku dla kolejnych 200 bezdomnych”.

Wypowiedź pastor Kansfield, którą wsparł obecny na spotkaniu komisarz Wydziału ds. Pomocy dla Osób Dorosłych nie zdołała jednak uspokoić mieszkańców. – Nie pozwolimy sobie wciskać bzdur i nie dopuścimy do powstania przytułku – wykrzyczała z sali inna kobieta.

Mimo iż plan stworzenia schroniska dla bezdomnych na Greenpoincie budzi ogromne społeczne kontrowersje, opinia mieszkańców dzielnicy nie ma charakteru decydującego i będzie uważana jedynie za rekomendację. Jak informuje „Nowy Dziennik”, projekt jest obecnie w fazie początkowej (jest właśnie poddawany rewizji przez miejski Wydział ds. Bezdomnych) i jest jeszcze za wcześnie, by mówić o ewentualnym terminie rozpoczęcia inwestycji.

GR / "Nowy Dziennik"

29.09.2010 12:00 opublikowano w Tym żyje Polonia