Litwa: Polacy nieugięci w walce o nazwiska i ulice

Mimo surowych kar pieniężnych i odgórnego zakazu Polacy na Litwie wciąż wieszają, obok litewskich, tablice z nazwami ulic po polsku. Po administracyjnym nakazie używania nazwisk w wersji litewskiej, spór o podwójne nazewnictwo ulic stał się kolejnym frontem walki o zachowanie polskości w tym kraju.

Choć na Litwie mieszka obecnie od 220 do 300 tys. Polaków (co stanowi ponad 7% populacji raju), nie mają oni urzędowego prawa do posługiwania się językiem i polskimi nazwami. Wbrew traktatowi polsko-litewskiemu z 1994 r., na mocy którego oba kraje zobowiązały się do zapewnienia prawa pisowni nazwisk i nazw miejscowości w ojczystym języku mniejszości, ubiegłoroczną decyzją litewskiego Sądu Administracyjnego Polacy na Litwie zostali zmuszeni do dostosowania pisowni swoich nazwisk do języka urzędowego, czyli litewskiego.

W tym samym czasie w polskiej gminie Puńsk wprowadzono 30 litewskich nazw dla wsi i osad, co pochłonęło, według danych MSWiA, 85 tys. zł z budżetu państwa (w innych częściach kraju z podwójnych tablic korzystają też Łemkowie, Kaszubi i Niemcy). Rewanżu nie będzie, litewska administracja ani myśli bowiem o dopuszczeniu polskich nazwisk oraz nazw ulic na administrowanym przez siebie obszarze w imię „obawy o los języka litewskiego, o jego przetrwanie”.

Oburzona postępowaniem władz litewska Polonia stawia jednak na swoim. Przywołując się na przyjęty przed szesnastoma laty dokument oraz Międzynarodową Konwencję Ochrony Praw Mniejszości, w miejscowościach, w których Polacy stanowią większość, dodają do litewskich polskie tablice informacyjne i drogowskazy. Litwini się na to nie zgadzają i poprzez Inspekcję Języka Urzędowego nakładają na odważnych kary.

Te są surowe. Jak informuje „Kurier Wileński”, Bolesław Daszkiewicz, dyrektor administracyjny samorządu solecznickiego, został już dwukrotnie ukarany za tablice wieszane przez niektórych mieszkańców tego regionu. Kary ustalono na 450 litów (ok. 470 zł) i 1200 litów (ok. 1400 zł).  Podobnej wysokości grzywny płaci Zygmunt Marcynkiewicz, właściciel firmy transportowej „Irzymas” z Czarnego Boru, którego, jak pisze Wirtualna Polska, Inspekcja ukarała za polsko-litewskie nazwy miejscowości na jego autobusach. Jak zapowiada, tablic jednak nie zdemontuje i jeśli zajdzie taka konieczność, z plikiem mandatów pójdzie do sądu.

O prawo do oryginalnej pisowni polskich nazwisk i podwójnego nazewnictwa ulic Polacy na Litwie walczą od kilkunastu lat. Do tej pory obie zainteresowane strony koncentrowały się głównie na działaniach administracyjno-prawnych. Teraz spór przybrał bardziej materialną formę.

Po odrzuceniu 8 kwietnia przez Parlament Litwy rządowego projektu ustawy o pisowni nazwisk, premier Andrus Kubilius obiecał, że sprawą jego gabinet zajmie się ponownie na jesieni tego roku.

GR  

15.09.2010 19:30 opublikowano w Tym żyje Polonia