Brąz po raz drugi

Ostatni dzień lutego 2015 r., przedostatni dzień Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym w szwedzkim Falun. Po brązowym medalu Sylwii Jaśkowiec i Justyny Kowalczyk w sztafecie sprinterskiej i nadzieje na powiększenie medalowego dorobku dla Biało – Czerwonych. 

W biegu na 30 km techniką klasyczną po cichu liczyliśmy na dobry występ naszej najlepszej narciarki. Przez pierwsze 5 km Justyna Kowalczyk biegła jeszcze w czołówce, ale gdy zaatakowała Therese Johaug czołówka się przetrzebiła i jako pierwsza odpadła z niej Kowalczyk. Marzenia o medalu prysły, a 17 miejsce i blisko 4. minutową stratę do rewelacyjnej Norweżki trudno zrzucać na źle przygotowane narty panny Justyny. Ten bieg pokazał, że nawet ostrym treningiem przed Mistrzostwami w Falun nie da się odrobić zaległości treningowych. Złoto dla Johaug, srebro dla jej rodaczki Marit Bjoergen, a brąz dla Charlotte Kalli ze Szwecji. 

Wieczorem w głównych rolach wystąpili skoczkowie. Na dużej skoczni został rozegrany konkurs drużynowy. Po słabszych niż oczekiwaliśmy występach Kamila Stocha i jego kolegów w konkursach indywidualnych nadzieje medalowe stopniały do minimum. Ale konkursy drużynowe rządzą się swoimi prawami, a faworytami do złota były drużyna niemiecka i rewelacyjni Norwegowie.

Polacy wystąpili w składzie Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jan Ziobro i Stoch. Pierwsza seria. Skok Żyły na 123 metry i jesteśmy na czwartym miejscu za Austriakami, Norwegami i Słoweńcami. Murańka skacze 120,5 metra i jesteśmy na trzecim miejscu. Niestety swój skok zepsuł Ziobro – tylko 116 metrów i spadamy na piąte miejsce. No i na belce staje Kamil Stoch. Świetne wybicie, spokojny lot i 129,5 metra. Polska awansuje na 4. miejsce i choć tracimy sporo do prowadzących Norwegów, to nasze straty do Austriaków i Japończyków są niewielkie i walka o medale stoi przed nami otworem.

Druga seria. Jako pierwszy z naszej drużyny skacze Piotr Żyła. Powtarza swój pierwszy skok i Polacy awansują na trzecie miejsce przed Japończykami. Jako drugi na belce z Biało – Czerwonych staje Klemens Murańka. Rewelacyjny skok na 128 metrów. Polacy wyprzedzają Austriaków o 7,3 pkt. i 15 pkt. Japończyków, a do prowadzących Norwegów my tracimy z  klei 30 punktów. Baliśmy się skoku Jana Ziobro, ale ten znacznie się poprawia osiągając  125,5 m. Ale lepsi od Polaka są Taku Takeuchi i nasza przewaga nad Japonią zmniejsza się do 9,9 pkt. oraz Manuel Poppinger, którego skok na 129,5 m. powoduje, że wyprzedzamy Austrię tylko 0,9 pkt.

Ostatnia kolejka to prawdziwy horror. Ostatni zawodnicy wszystkich drużyn skaczą w odwrotnej kolejności do zajmowanych miejsc po 7 skokach. Jako trzeci skacze mistrz na dużej skoczni Severin Freund i skacze 143 metry. Skok podparty, nie ma kolejnego rekordu skoczni, ale odległość imponująca. Po skoku Japończyka Noriaki Kasai można było przewidywać, że obronimy brązowy medal z poprzednich Mistrzostw Świata rozgrywanych dwa lata temu we włoskim Predazzo. Ale skok Gregora Schlierenzauera na 129 m. był wspaniały i od próby Kamila Stocha zależało, czy obronimy drugie miejsce i srebrny medal. Niestety tym razem nasz mistrz olimpijski skoczył 2,5 metra bliżej od Austriaka i wiemy, że mamy brązowy medal. Złoto dla rewelacyjnych Norwegów, na czele ze świetnym Rune Veltą, którzy byli poza zasięgiem rywali. Cieszy brąz naszych skoczków i konsekwencja trenera Łukasza Kruczka. Nasza drużyna mogła wywalczyć drugie miejsce, ale trzecie miejsce na podium to sukces Biało – Czerwonych, na który naprawdę nie wielu liczyło ! /kibic/ 

28.02.2015 20:46 opublikowano w Sport